|
0,0 Rozpoczęcie spływu proponujemy we wsi Kruklin na leśnym polu namiotowym należącym do Nadleśnictwa Giżycko. We wsi zaraz za sklepem spożywczym skręcamy z asfaltu drogą w lewo. Tam kierujemy się oznaczeniami wiodącymi do leśniczówki, którą mijamy i polną drogą kierujemy się w kierunku lasu. Będąc w lesie po przejechaniu 150m po lewej naszej stronie ujrzymy leśne pole biwakowe, którego nie sposób nie zauważyć. Drewniane ogrodzenia, liczne zadaszenia oraz miejsca przygotowane pod ogniska umożliwią nam nie tylko łatwe wodowanie sprzętu, ale również dogodne miejsce na spokojne przygotowania do trasy i odpoczynek. Rozpoczęcia spływu dokonamy tym samym na jeziorze Kruklin. Akwen o pow.360ha głębokości dochodzącej do 25 metrów. Jest to jezioro zaliczane do rynnowych, rozciągnięte w kierunku północ-południe na przestrzeni 5 km . Brzegi występujące są na ogół niskie, wyższe spotkamy tylko od strony północnej oraz wschodniej , gdzie przystępować będziemy do wodowania. Na jeziorze znajduje się kilka wysepek o łącznej powierzchni 5,6 ha. Najciekawszym miejscem jest niewątpliwie południowo zachodnia część jeziora , która w połączeniu z niewielkim zarastającym jeziorem Korzuchy stanowi doskonałe stanowisko ornitologiczne. Płyniemy, więc w tym kierunku. 1,5 Docieramy do założonego tu w roku 1963 rezerwatu ornitologicznego - stanowiska gniazdowania mewy śmieszki oraz innych wodnych gatunków ptactwa takich jak: rybitwa zwyczajna , rybitwa czarna, łabędź niemy, cyraneczka. Spotkać tu także możemy krakwę, świstuna, gołowienkę, czernicę, podgorzałkę, gągoła krzykliwego, kaczkę krzyżówkę, gęś gęgawę, perkoza dwuczubego, perkozka, oraz drapieżniki jak orzeł bielik, błotniak stawowy, kania czarna. Celem lepszego poznania naszej rodzimej awiofauny proponujemy zabrać ze sobą atlas Sokołowskiego do oznaczania gatunków rodzimych ptaków. Następnie płyniemy w kierunku północnym. 4,5 Po stronie wschodniej jeziora mijamy ujście cieku wodnego leśnych stawów rybnych Zasilane one są w wodę z urokliwego leśnego, zasiedlonego przez bobry jeziorka o nazwie Czarne. Na stawach tych od lat dziewięćdziesiątych na stałe zadomowiła się wydra oraz norka amerykańska, które znalazły tu doskonałe warunki bytowania. Nad stawami notowano także okresowe wizyty rysiów , które przywędrowały tu z pobliskiej puszczy Boreckiej. Na stałe w tych okolicach bytują: łosie , jelenie, dziki , sarny. Dalej płyniemy w kierunku północnym. 6,5 W najbardziej na północ wysuniętej części jeziora wyszukujemy ujścia Sapiny. W tym miejscu czeka nas pierwsza przenoska. Dogodne wejście i zejście nie sprawią najmniejszych problemów. 7,5 Dalej płynąc zarośniętymi brzegami w tym miejscu rzeki wpływamy na jezioro Patelnia .Prawie całkowicie zarośnięte brzegi jeziora sprawiają , że jest ono prawie wyłącznie użytkowane przez wędkarzy. Proponujemy zatrzymać się na postój przy północnym brzegu jeziora , gdzie rozpoczyna swój bieg najbystrzejsza na całej swojej długości Sapina. W zasadzie jest to w tym miejscu początek wykopanego w 1842 roku kanału Sapiny łączącego jeziora Kruklin z jeziorem Gołdopiwo. Podobno po jego przekopaniu poziom wód jeziora Kruklin obniżył się o 6m, przez co jezioro znacznie zmniejszyło swoją powierzchnię. Miejsce, w którym się zatrzymaliśmy doskonale nadaje się na odpoczynek. Niewielka zatoczka po lewej stronie nurtu pozwala bezpiecznie zacumować sprzęt i na pobliskiej łączce zorganizować postój. Proponujemy w tym miejscu krótki spacer w kierunku zniszczonego wiaduktu kolejowego "Grądy Kruklaneckie". Był on jedną z najdłuższych na mazurach konstrukcją mostową. Wielkością swoją ustępował tylko mostom w Stańczykach. Zbudowany został w roku 1908 łącząc dwa brzegi przekopanego uprzednio cieku Sapiny. Podczas pierwszej wojny światowej, a dokładniej w roku 1915 wschodnie przęsło zostało wysadzone w powietrze przez wycofujące się oddziały rosyjskie. Już pod koniec wojny most został odbudowany i przeszedł pewne prace modernizacyjne. Bez przeszkód służył do końca drugiej wojny światowej stanowiąc element traktu kolejowego łączącego Kruklanki z Oleckiem. W takim stanie dotrwał do końca wojny. Przed wycofaniem się wojsk niemieckich został zaminowany, ale z niewiadomych przyczyn nie został wysadzony. Jak głosi przekaz historyczny detonator został zainstalowany w bunkrze obserwacyjnym i w ten sposób przeleżał nietknięty kilka miesięcy. Dopiero po zakończeniu wojny, kiedy Rosjanie zaczęli akcję grabieży w Prusach w tym również demontaż szyn kolejowych z licznych linii kolejowych mieszkańcy chcąc zapobiec dalszym grabieżom wysadzili 8 września 1945r most w powietrze. Od tego czasu do chwili obecnej pozostaje on w niezmienionej formie. Warto też wspiąć się na okoliczne wzgórze przechodząc przez drewniany mostek na stronę wschodnią rzeki. Idziemy początkowo nasypem w kierunku Olecka, aby następnie ścieżką wspiąć się na wzgórze. Na wzniesieniu znajduje się zadaszony punkt obserwacyjny z pięknym widokiem na lasy Kruklińskie i jezioro Patelnia. Po odpoczynku płyniemy dalej w kierunku Kruklanek. Musimy zwrócić szczególną uwagę przeprawiając się w okolicach drewnianego mostku, przy którym stworzono sztuczny kamienny próg . Ostrożnie , najlepiej samodzielnie bez dużego balastu pokonujemy krótkie bystrze , by ponownie wpłynąć na spokojny nurt pośród szpaleru drzew i krzewów jakby przygotowanym specjalnym na tą okazję tunelu zieleni. 9,0 Dopływamy do Kruklanek. Płyniemy cały czas jakby w głębokim jarze nie widząc specjalnie zbyt wiele. Po przepłynięciu pod mostem drogowym prowadzącym do Giżycka, który raczej przypomina wąski tunel, proponujemy postój na specjalnie przygotowanym do tego betonowym progu, z którego prowadzą schody w górę. Tutaj pozostawiamy sprzęt i wychodzimy w samym centrum Kruklanek obok Baru, Restauracji i Letniej Smażalni Ryb. Warto wybrać się na krótkie zwiedzanie tej letniskowej wsi leżącej na granicy puszczy Boreckiej. Wieś założona została wiosną roku 1545, kiedy to starosta węgorzewski sprzedał Janowi Bębelnikowi sześć włók i zobowiązał do sprowadzenia osiedleńców na następne 54 włóki. W tym też roku zamieszkało we wsi 28 rodzin osadniczych głównie Polaków i Litwinów. Zabytkiem, na który warto zwrócić uwagę jest niewątpliwie kościół zbudowany już w roku 1574 w stylu barokowym noszącym liczne cechy charakterystyczne jeszcze dla gotyku. Zbudowany jest z kamienia polnego i cegły, co niewątpliwie pozwoliło mu w mało zmienionej formie do dzisiaj przetrwać różne zawieruchy wojenne oraz liczne pożary. W samym roku 1766 osiem razy pożary trawiły okoliczne domostwa, a świątynia, która zawsze była ewangelicka wychodziła z tego bez szwanku. Wiąże się z tym miejscem pewna historia. Podczas epidemii dżumy w roku 1710 zmarły 132 osoby w tym ostatni przedstawiciele pruskiego szlacheckiego rodu von Gansenów. Anna Maria Gansen z domu Proeken oraz jej syn Gotfryd Wilhelm Gansen pochowani zostali w kościele obok ołtarza. Grobowiec z biegiem czasu uległ zatarciu i zapomnieniu. W roku 1875 podczas wymiany ceglanej posadzki w kościele odkryto go wraz z łacińskim opisem mówiącym o dacie pochowania obojga. Po otwarciu go okazało się, że ciała wraz ze strojami znajdują się w nienaruszonym przez 160lat stanie. Lecz po kilku minutach rozpadły się w proch. Warte obejrzenia są ołtarz i ambona pochodzące z roku 1612. Na 25 metrowej wieży znajdują się oryginalne 18-sto wieczne dzwony. Od czasów wojny kościół mieści parafię katolicką często udostępnianą licznie tu zamieszkującej społeczności grekokatolickiej. Nieopodal kościoła znajduje się Gminny Ośrodek Kultury, na którego zewnętrznej ścianie widnieje wymalowana mapa Puszczy Boreckiej z jej szlakami turystycznymi, rezerwatem żubrów na Wolisku i innymi atrakcjami. Po zwiedzaniu i odpoczynku proponujemy ruszać w dalszą drogę. Mamy do przepłynięcia około 1500m do ujścia Sapiny do jeziora. 10,5 Jezioro Gołdopiwo jedno z najczystszych na Mazurach - II klasa czystości (1993r) uważane jest za matecznik rzadkiej już siei ostronosej. Kształt jeziora jest owalny. Powierzchnią obejmuje obszar 1070 ha. Głębokość maksymalna 26,9m. Łatwy dostęp do brzegu sprawia, że jest chętnie wykorzystane turystycznie. Liczne ośrodki wczasowe od strony Kruklanek, Jeziorowskich czy większości północnego brzegu stanowią doskonałą bazę noclegową dla turystów. Ciekawym rozwiązaniem może być przeprawa na wschodnią stronę jeziora ok. 2km i przedarcie się na jezioro Brożówka, a w zasadzie czeka nas przenośka przez drogę asfaltową prowadzącą z Kruklanek do Jeziorowskich. Ośrodek wypoczynkowy, pensjonat oraz liczne w tym miejscu prywatne domki letniskowe przeznaczone na wynajem pozwolą nam spędzić przyjemnie nocleg.(ceny zróżnicowane). Dla zwolenników biwakowania pod namiotem proponujemy leśne pola namiotowe zlokalizowane na zachodnim brzegu jeziora. Tak czy inaczej warto w tych okolicach zorganizować nocleg, aby zachować siły na następny dzień. 12,5 Startujemy z jeziora Gołdopiwo. Kierujemy się w kierunku północno zachodnim, trzymając się zachodnich brzegów. Mamy do przepłynięcia około 4 km. Na końcu jeziora brzegi stają się bardzo zarośnięte i w tym miejscu wymagana jest spostrzegawczość tak abyśmy mogli odnaleźć wąski przesmyk-kanał prowadzący do śluzy w Przerwankach. 16,5 Śluza Przerwanki wybudowana została celem spiętrzenia wody jeziora Gołdopiwo, tak aby mogło ono służyć jako zbiornik retencyjny przy obsłudze drogi wodnej Kanału Mazurskiego. Wybudowana w roku 1910 posiada długość 25 m i szer.4 m. Różnica poziomów wody wynosi około 1 metra. Śluza obecnie jest czynna, ale niestety rzadko używana. Przeniesienie kanadyjki lub kajaka w tym miejscu to jedynie trasa ok.50m do pokonania. Za śluzą dogodne miejsce do zwodowania sprzętu z uregulowanych umocnień brzegowych. Stąd również, z uwagi na dogodny dojazd, rozpoczyna się trasa jednodniowego spływu rzeką Sapiną. Pozostawiając śluzę spławiamy się rzeką pod mostem drogowym, płynąc dalej przez wieś Przerwanki po lewej stronie mijamy oryginalne zabudowania starej rybaczówki. 17,0 Po przepłynięciu ok. 500 m wpływamy na jezioro Wilkus. Najpiękniejsze na szlaku jezioro. Urozmaicona linia brzegowa, od wschodu i południa brzegi porośnięte wysokopiennym borem sosnowym. Oaza ciszy i spokoju. Wymarzone miejsce dla wędkarzy, którzy lubią ustronne miejsca. Od strony wschodniego brzegu mijamy pojedyncze zabudowania osady Wilkus. W części północnej jeziora skręcamy stopniowo na wschód wpływając na odnogę jeziora by po chwili ponownie odnaleźć wypływającą Sapinę. 20,5 Dwukilometrowy odcinek rzeki to spokojny szlak leniwie płynącej rzeki, która w tym miejscu osiąga szerokość ok.10 m. Zaraz po opuszczeniu jeziora mijamy fragmenty drewnianych filarów zniszczonego mostu , który łączył w tym miejscu osadę Wizental z szosą Pozezdrze - Kuty. Obecnie jedyny dojazd do tej osady możliwy jest przez Przerwanki. 22,5 Wpływamy obecnie na kolejne jezioro. Całkowicie odmiennie ukształtowane brzegi jeziora Pozezdrze o powierzchni 130 ha długości 2,5 km i szerokości 0,8 km sprawiają, że część wschodnia jest z uwagi na bagna i trzęsawiska niedostępna, natomiast od zachodu spotykamy brzegi wysokie, porośnięte roślinnością łąkową. Po wpłynięciu na jezioro kierujemy się w kierunku północno-zachodnim by na przeciwnym brzegu odnaleźć kolejną nitkę rzeki. 25,0 Zaraz po wpłynięciu na rzekę proponujemy postój na prawym brzegu. Stąd jeżeli dysponujemy czasem proponujemy się wybrać na spacer do oddalonego ok.1km Pozezdrza. Jest to wieś gminna leżąca na trasie z Giżycka do Węgorzewa, w której możemy zaopatrzyć się w niezbędne artykuły i obejrzeć ruiny kwatery polowej Heinricha Himlera. Ten nazistowski polityk, szef policji i SS, twórca polityki masowej zagłady w sieci obozów koncentracyjnych założył swoją polową siedzibę nazwaną kryptonimem ?Hochwald? właśnie tutaj. Przy wylocie szosy w kierunku Węgorzewa kierując się znakami docieramy do ruin bunkrów. Zostały one wysadzone w powietrze 24.01.1945 roku przez saperów niemieckich. Obejmowały one w sumie 9 obiektów, z których najistotniejszy był największy położony centralnie schron Heinricha Himlera. Szef policji , przebywał tu wielokrotnie szczególnie gdy Hitler rezydował w swoim nieopodal położonym "Wilczym Szańcu". Odpowiedzialny mianowicie on był za ochronę wodza III Rzeszy. Płyniemy dalej Sapiną. Przed nami najdłuższy i najbardziej malowniczy odcinek rzeki. Nurt jej z lekka przyśpiesza płynąc większą część przez lasy. Chwilami odnosi się wrażenie, że posuwamy się w środku zielonego tunelu. Liczne zwalone drzewa , bobrowe tamy sprawiają , że czujemy się jakbyśmy trafili do pierwotnego, nie tkniętego ludzką ręką lasu. Płynąc spokojnie mamy wielką szansę na spotkanie licznie tu występującego i gniazdującego zimorodka. Ten niewielki, kolorowo upierzony z przewagą niebieskiego odcienia, ptaszek wielkości wróbla często zasiada na zwisających nad wodą gałęziach wypatrując niewielkich rybek , które stanowią dla niego główne pożywienie. Z tym malowniczym miejscem związana jest jedna z mazurskich legend spisana przez znaną tutejszą badaczkę folkloru i gwary mazurskiej Jadwigę Tressenberg zamieszkałą w Kutach. Legenda opowiada o skarbie zatopionym w nurtach Sapiny. Jedno ze wzgórz niedaleko Sapiny miało złą sławę. Przez lata samotna sosna rosnąca na szczycie wzgórza służyła jako miejsce kaźni(szubienica) dla wszelkiego rodzaju rozbójników i szubrawców. Ci , których pola podciągały pod Sapinę , często słyszeli dziwne głosy wydobywające się z głębi ziemi. Słyszeli je też rybacy łowiący w pobliskim jeziorze. Najwyraźniej odgłosy słychać było koło wzgórza po prawej stronie leśnej drogi. Nikt nie kojarzył roli tego drzewa rosnącego na wzgórzu dziwnymi odgłosami. Każdy bowiem wiedział , że duszę zabuja zaraz po śmierci zabiera diabeł i unosi do swego królestwa. Tajemnicze odgłosy martwiły Pozezdrzan coraz bardziej. W końcu postanowiono ,że kilku mężczyzn pójdzie na górę, wykopie w ziemi dół , zajrzy w głąb i raz na zawsze rozwieje podejrzenia mieszkańców. Decyzja ta przeraziła starego mędrca mieszkającego w leśnych ostępach w okolicach Kut. Starzec nie odmówił pomocy i przybył na miejsce. Osłuchał górę i nakazał kopać we wskazanym miejscu. Kopano bez wytchnienia , aż w końcu natrafiono na ceglany mur. Mędrzec postanowił sam sprawdzić wnętrze lochu. Zbadawszy sprawę oznajmił zebranym, że ziemia kryje ogromne bogactwo. Skrzynię z drogocennym skarbem i trzos , który przeznaczony jest dla niego. Uszczęśliwieni mieszkańcy ochoczo zabrali się do wydobywania skrzyni, ukrywając ją przed starcem. Skrzynia była ogromna i z trudem załadowano ją na wóz. Tymczasem zachłanni odkrywcy odpędzili starca i zakazali mu pod groźbą brać czegokolwiek. Nie wiedzieli jak wiele będzie ich kosztować ta zuchwałość. Nagle drogocenna skrzynia zsunęła się z wozu i zaczęła staczać się do rzeki. Nikt nie mógł jej zatrzymać. Mieszkańcy osady stracili wszystko. Żałowali starcowi trzosa, w którym kryły się złote rękawiczki mające moc uzdrawiania ludzi i zwierząt. Chciwość i zachłanność pozbawiła ich majątku a starca mocy uzdrawiania. Z czasem rozebrano tajemnicze lochy, a z cegły wybudowano we wsi piękną stadninę. 30,0 Wypływamy na kolejne jezioro o nazwie Stręgiel. Akwen o powierzchni 409 ha długości 3,7 km szerokości 1,8 km. Linia brzegowa jest bardzo urozmaicona licznymi półwyspami i zatokami. Od strony wschodniej od ujścia Sapiny znajduje się niewielka trzyhektarowa wyspa, za którą ok.500 m znajduje się wąski przesmyk na jezioro Stręgielek. Prawdziwa oaza ciszy i spokoju wynagradza wysiłek przedzierania się wąskim kanałem. Zachodni brzeg jeziora dochodzi do letniskowej wsi Ogonki, które to praktycznie leżą na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. 34,0 Krótki 300 m kanał łączący jezioro Stręgiel z jeziorem Święcajty jest granicą strefy ciszy. Od tego momentu znajdujemy się w strefie używania silników motorowych. Po przepłynięciu pod mostem drogowym (szosa Giżycko - Węgorzewo) i wyjściu na otwarte jezioro proponujemy udać się wzdłuż lewego brzegu gdzie proponujemy zakończenie spływu przy sezonowej smażalni ryb lub dalej przy Hotelu Restauracji "Stara Kuźnia" (34,5 km) Stąd najłatwiej i najprościej zapakować sprzęt i zakończyć przygodę.
Chyba, że jest ona początkiem dłuższej wyprawy na Szlak Wielkich Jezior Mazurskich.
|